Czy wirus zmienił moje życie?

DSC1184

Boże, daj nam pokorę, byśmy przyjęli w pokoju to, czego zmienić nie możemy, daj nam odwagę, aby zmienić to, co powinno być zmienione, i daj nam mądrość, abyśmy umieli odróżnić jedno od drugiego.

— Reinhold Niebuhr

Zastanawiam się nad tym, tytułowym pytaniem i przyznaję, że koronawirus, póki co, niewiele zmienił w moim dotychczasowym życiu. Od około dziesięciu lat pracuję również zdalnie, żadna z osób, z którą obecnie współpracuję, nie zrezygnowała z dalszych spotkań i nie wyraziła potrzeby zmiany stawki za nasze sesje, pomimo tego, że zgłaszałam do tego gotowość. Nadal piszę i bezpłatnie pomagam różnym osobom w potrzebie. Nadal, a może nawet jeszcze bardziej dbam o siebie i robię to, co mogę, mając świadomość swoich zasobów, ale również ograniczeń. Zmieniło się właściwie tylko to, że nie wychodzę na długie spacery, różne imprezy i spotkania. Ale nadal mam kontakt z ludźmi, z którymi miałam go również wcześniej.

Uważnie obserwuję to, co się dzieje, przestrzegam zasad bezpieczeństwa, ale nie karmię się informacjami, które rozsiewają i wzmacniają niepokój. Nie wpadam także w drugą skrajność i nie wmawiam sobie, że nic się nie dzieje i jest cudownie. Jestem przytomna i obecna w tej chwili. Przyjmuję z pokorą i spokojem to, co jest, ale zmieniam także to, co mogę zmienić, by czuć się jak najlepiej i bezpieczniej. I choć bywają trudne chwile, a różne emocje przepływają przeze mnie, to głęboki spokój oraz wiara w dobre dziś i jutro, ani na chwilę mnie nie opuszczają. To, co przez lata już w sobie wypracowałam działa i przynosi mi dobre efekty.

Na pewno pomaga mi w tym spore doświadczenie w przeprowadzaniu różnych, także strategicznych zmian w korporacjach oraz we własnym życiu. Przez trzynaście lat zdobywałam wiedzę i doświadczenie pracując w środowisku międzynarodowym. Pracowałam także na stanowisku dyrektora personalnego i miałam okazję do zmierzenia się z niejedną ważną, trudną zmianą i kryzysem. Sporo się wtedy nauczyłam. A potem dzieliłam się tym, prowadząc szkolenia i coaching biznesowy dla wielu firm w Polsce i zagranicą. Napisałam trzy książki i w każdej z nich pisałam o zmianach. Tych oczekiwanych, jak i nielubianych. Tych, za którymi tęsknimy, jak i tych, z powodu których cierpimy, mniej lub bardziej dotkliwie. Cóż, rozwój i zmiany są chyba jakoś mocno wpisane w moje życie…

Również w życiu osobistym nie ominęły mnie ważne zmiany. Trzynaście lat temu zmieniłam swoje życie o 180 stopni i rozpoczęłam je praktycznie od nowa. Zmieniłam stan cywilny, zawód i miejsce zamieszkania. To jednak nie spadło na mnie nagle. Nie, do tych zmian przygotowywałam się od kilku lat i przeszłam przez nie w miarę spokojnie. Ale, pomimo świadomych decyzji, to wcale nie było dla mnie łatwe. Nie da się wszystkiego przewidzieć i na wszystko się przygotować. Nie da się ustrzec od bólu rozstania i różnych strat, które ponosimy wskutek zmian, nawet tych, które są chciane i zaplanowane. A co dopiero wtedy, gdy dzieje się coś, czego kompletnie się nie spodziewamy i co przewraca nasze życie do góry nogami?

Spotkało mnie w życiu wiele trudnych momentów, ale zawsze czułam w sobie silnego ducha. Zawsze szukałam rozwiązań i światła w tunelu, choćby był najciemniejszy… Koncentrowałam się na tym, gdzie byłam i co miałam, robiłam swoje i cierpliwie czekałam. Wsłuchiwałam się w siebie i uczyłam się życia w zgodzie z tym, co w sobie czułam, widziałam i słyszałam. A nowe rozwiązania i kierunki prędzej czy później się pojawiały.

W obecnym czasie wyraźnie widać, że nie jest istotne to, czy ktoś jest prezesem albo dyrektorem w wielkiej firmie, czy jest pracownikiem na linii produkcyjnej albo siedzi przy sklepowej kasie. Nie liczy się to, ile ktoś ma pieniędzy, nieruchomości, znajomości albo innych rzeczy. Za to, z każdym nowym dniem przekonuję się coraz bardziej, jak bardzo ważny jest STAN WEWNĘTRZNY, głębokie osadzenie i oparcie w sobie, energia witalna, optymizm, spokój, pokora i wiara w siebie, innych ludzi oraz dobre dzisiaj i jutro. Jak istotna jest miłość i wdzięczność za to, co jest i jakie jest w tej chwili. Bo wszystko jest „po coś” i może być okazją do zmian i rozwoju. I tylko od nas zależy w jakim kierunku pójdziemy. Czy zdecydujemy się wzmacniać w sobie strach i poczucie zagrożenia czy miłość, dobro, spokój, szacunek, zdrowe i świadome poczucie swojej siły, sprawstwa, wpływu na to, co się dzieje i jedność ze wszystkimi wokół.

Pomimo tego, że teraz nie jest nam wszystkim łatwo, to nieustająco wierzę, że będzie lepiej. Wierzę, że ludzie zweryfikują swoje wartości i priorytety. Wierzę, że docenią to, kim są i co mają. Wierzę w to, że otworzą się na innych, pomagając i przyjmując pomoc w razie potrzeby. Po prostu, wierzę w lepsze dziś i jutro dla nas wszystkich.

I choć może się zdarzyć, że przez jakiś czas, a może już nigdy, nie polecę tam, gdzie bym chciała, to ja się tym nie przejmuję i się na to zgadzam. A dobre myśli, uczucia, zdjęcia i wspomnienia, skutecznie mi w tym pomagają. :)

Ten wpis umieszczono w kategorii Inspiracje i otagowano jako , , , , , .
  • Zapraszam na konsultacje, sesje terapeutyczne i ustawienia, również przez telefon lub online, za pomocą Skype'a. Szczegóły tutaj

  • MOJE KSIĄŻKI

  • Co słychać na Facebooku?