Być sobą – łatwo powiedzieć, trudniej urzeczywistnić

serce_poliklinika-arista.hr

Rodzice mieli wobec nas wymagania, oczekiwali określonego zachowania, a my staraliśmy się sprostać ich oczekiwaniom. Ale gdy to się dzieje, dzieci uczą się odgrywać role zamiast być tym, kim naprawdę są, a ich dusza się ukrywa.

— Marion Woodman

Wszędzie można znaleźć piękne i motywujące słowa: „Bądź sobą, żyj w zgodzie z sobą…”. Sama od lat uczę się tego, pomagam innym, piszę o tym i do tego zachęcam. Ale, to wcale nie jest takie proste… Zwłaszcza na początku tej drogi. Dlaczego? Bo gdy odsłaniamy siebie, narażamy się na ryzyko braku akceptacji, niechęci, wrogości, krytyki, poniżenia i odrzucenia ze strony innych ludzi. A to boli, mniej lub bardziej dotkliwie.

Aby się z tego wyzwolić, trzeba zanurzyć się w PROCES prawdziwego uzdrawiania i stawania się autentyczną osobą. Trzeba dać sobie czas, uwagę i troskę – tyle, ile będzie wymagało poznanie, uleczenie swojej duszy i ciała oraz zbudowanie silnego osadzenia i oparcia w sobie. A to nie dzieje się od razu… Im człowiek jest bardziej wrażliwy, czujący, refleksyjny… Im więcej ma w sobie bólu z powodu przykrości, które spotkały go w życiu, tym dłużej to potrwa. Ale warto się w to zaangażować, naprawdę warto.

Dlaczego? Bo wtedy, gdy zaczynamy uwalniać się od swoich projekcji, frustracji, lęków i zranień, wyłania się nowa jakość doświadczania samych siebie, innych ludzi i świata. Gdy przechodzimy przez proces prawdziwego uzdrawiania, to dojrzewamy i stajemy się zdolni do przyjmowania oraz obejmowania w sobie różnych aspektów człowieczeństwa. Zarówno tego, co jasne i tego, co mroczne, jak i całej masy tego, co mieści się pomiędzy nimi. Proces odkrywania, uzdrawiania i rozwijania duszy polega na spotykaniu się z tym, co trudne, uwalnianiu tego z miłością i wyłanianiu się jako osoba, która jest taka, jaka jest właśnie w tej chwili i czuje to, co czuje.

Aż w pewnym momencie dochodzimy do takiego miejsca w sobie, w którym czujemy się bezpieczni, gdzie nikt ani nic nie może nas zniszczyć. I choć w życiu wciąż będą spotykały nas różne trudności, ktoś lub coś będzie nas jakoś dotykać czy poruszać, to nie będzie w stanie sprawić, że znikniemy z powodu tego, co się stało. Bo tam, głęboko w nas, jest miejsce takiego osadzenia w sobie, które nie podlega żadnym destrukcyjnym siłom. A gdy je w sobie odnajdziemy, codziennie będziemy się o nie troszczyć, odważając się też na ryzyko poznawania i przekraczania czegoś nowego, to nikt ani nic nie będzie miało nad nami kontroli.

To właśnie w tym miejscu znajduje się wolność i radość naszego istnienia, niezależnie od tego, czy to się komuś podoba. Ale do tego się powoli dochodzi i dojrzewa… Wytrwale, krok po kroku, samodzielnie lub w towarzystwie. Aż któregoś dnia, jak pisze Marion Woodman, będziemy mogli powiedzieć: „Ja jestem. Jestem kochana. Mogę przyjąć miłość. Kocham siebie. Jestem zdolna do miłości”.

PS Cytaty pochodzą z książki Marion Woodman – „Świadoma Kobiecość”, którą gorąco wszystkim (panom również) polecam.

Ten wpis umieszczono w kategorii Inspiracje i otagowano jako , , , , , , , .
  • Zapraszam na konsultacje, sesje terapeutyczne i ustawienia, również przez telefon lub online, za pomocą Skype'a. Szczegóły tutaj

  • MOJE KSIĄŻKI

  • Co słychać na Facebooku?